Aktualności

2 weeks ago

Fenix Tychy

W miniony weekend odbyły się XI mistrzostwa Polski w parakolarstwie szosowym organizowane przez Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „Start”. 28 września zaplanowany został wyścig ze startu wspólnego, natomiast dzień później — jazda indywidualna na czas.
Z nieukrywaną dumą informujemy, że, podobnie jak w zeszłym roku, w mistrzostwach wziął udział najtwardszy człowiek jakiego znamy — Marek Ciszyński. Chcielibyśmy od razu pochwalić się jego wynikiem, ale uważamy, że nie sposób tego uczynić, nie czując klimatu tej imprezy… zapraszamy więc do lektury!

„W tym roku miałem dwa główne cele: start na 102 km w Gorcach i mistrzostwa niepełnosprawnych w kolarstwie. O biegu mogliście już przeczytać, ukończyłem, była to piękna przygoda, a ponoć ultra jest powyżej 100 km.
Ostatni weekend września to Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Szosowym Niepełnosprawnych, Nidek-Wieprz. To będzie mój trzeci raz. Dobrze przepracowałem zimę, potem Chorwacja i koniec sierpnia Alpy Julijskie… Zoncolan. Czuję że forma jest dobra, na ustawkach nie mam już problemów utrzymać się z grupą, ale cóż — pesel to pesel i mój wagon z napisem „peleton” już dawno odjechał z tego peronu, pozostała już zabawa i walka o sprawność fizyczną, radość z szumu opony, trzasku zapinanego SPD.

Całe te zawody w dużej części mają za cel pomoc w wyrwaniu się z zamknięcia w niepełnosprawności, pokazaniu że można się realizować i żyć pełnią, zapis w statucie brzmi „rehabilitacja poprzez sport i osiąganie wyników”. Oczywiście zawody bez rywalizacji nie byłyby zawodami. Poziom sportu niepełnosprawnych to już nie „jeździsz na nartach, to jedziesz na paraolimpiadę”; są kwalifikacje, walka o punkty, a przed nami przecież Tokio!

Przyjeżdżamy w piątek wieczorem, uroczysta kolacja, spotkania, po roku jest o czym pogadać. Odprawa techniczna, start wspólny kategorii C5 i C4 jutro rano o 10:00. 5 pętli po 12 km, jazda indywidualna w niedzielę około 5 km. Sobota rano, śniadanie i na start. Jadę na rozgrzewkę początek pętli… płasko, wieje — wiadomo że w twarz, teraz zakręt i pod górkę. Tu dopiero wieje! Zjazd, drugi podjazd i wracam, oczywiście wiaterek zauważył co zrobiłem… i zmienił kierunek! Cóż przynajmniej nie pada, co już stawało się tradycją!
Stajemy na starcie, obok mnie Zbyszek, dalej Darek, Piotrek, Adam z Gorzowa, trochę się to opóźnia, bo jeszcze sprzątają szkło po stłuczce na trasie, strzał i start! Początek nawet nieźle, trzymam się pierwszej grupy, zakręt, podjazd, jeszcze wytrzymuje, ale niestety gdy jest +10% grupa mi ucieka. W sumie wiedziałem że Piotrek jest mocny, ale że Darek się z nimi zabrał? Zostajemy z Adamem, Sylwia z Gorzowa ma start dopiero po grupie H. Szkoda, bo w tamtym roku zrobiliśmy fajne grupetto.

Widzę, że Adam szarpnął, jadę obok i proponuję: „nie damy rady ich dojść, chodź razem”; coś nie słyszę entuzjazmu, siadam na kole i wiozę się prawie 10 km, aż mi głupio.
Ostry zjazd, zakręt w prawo i w miarę płasko, tylko +1%, wychodzę na prowadzenie. Rzucam: „zmiana”, prowadzę ze 2 kilometry, nagle Adam się wyrywa do przodu, to nie jest zmiana tylko atak… co jest? Przecież dopiero zaczynamy 2. kółko! Dobra, trzymam się. Ostry podjazd, prędkość spada do 17 km/h, wieje, jeszcze bardziej stromo, teraz z kilometr w dół i ostry zakręt, następny podjazd i lekko góra-dół, góra-dół. Wychodzę do przodu, pokazuję dziury i mijane handbike-i, tak kończymy 2 kółko, zakręt i znowu pod górę.
Adam szarpie, a jadę obok i mówię „to nie ma sensu, nie ścigaj się jeszcze!”, niestety następny zjazd i rywal ucieka do przodu, ja zostałem sam, teraz fragment góra-dół, próbuję dogonić, ale jest ciężko! Na następnym zjeździe Adam jest już dobre 100 m przede mną, cóż chyba będę ostatni, w c5 miało być 5 zawodników… przez moment jest mi przykro, ale przypominam sobie co mówiłem wszem i wobec: „będę walczył”, więc żadnego mazania się! Znów ostry zjazd, zakręt i płasko w stronę mety, zmniejszam dystans.

Zaczynamy 4 kółko, sytuacja bez zmian: Adam z przodu ze 20 metrów, ale go dochodzę, i tak lecimy całe kółko, na zjeździe przeciwnik ucieka, na płaskim znów go dochodzę… no dobra, to jest myśl!
Zaczynamy ostatnie, już 5. kółko. Podganiam, siadam na kole i pozwalam na atak, raz, drugi… teraz do góry, zobaczymy, ile sił jeszcze masz… Mam plan, muszę kontrolować odstęp, a na ostatniej prostej zaatakuję! Chyba jednak nie jesteś aż taki silny, a zbyt szybko chciałeś wygrać ten wyścig! Znowu podjeżdżam chowam się i odpoczywam, znowu szarpnięcie… ostatni ostry zjazd przed zakrętem do prostej na metę, Adam ucieka, szarpie, ale ile? 30–50 metrów… Ostry zakręt, trochę za mocno przyhamowałem, ale przeciwnik chyba też i jest tylko jakieś 30 m z przodu. Do mety może 1,5 km. Do głowy wrzucam myśl, co sobie kupię fajnego do roweru, stara metoda, żeby nie myśleć o bólu i „że nie dam rady”: widzę piękną obręcz karbonową, ten wzór na powierzchni… Teraz! ATAK! Powoli zmniejszam dystans, jeszcze zakręt, już jestem „na kole”, napieram i wychodzę na prowadzenie, niestety jest kontratak, o nie! Gdzieś jeszcze mam trochę oparów glikogenu, napieram ile mogę, już widać metę, jeszcze… z lewej w lusterku nie widzę roweru… może jest z prawej i zaraz zaatakuje, ale nie dam się! MOCY przybywaj!
Wpadam na metę, wygrałem! Zaraz mi chyba rozerwie płuca… jadę lekko pedałując, muszę się uspokoić, bo będzie to samo co na Pętli Beskidzkiej: zawroty głowy, wymioty… jadę jeszcze ponad kilometr, wracam w okolice mety, oczywiście nie wyłączyłem licznika! Wyniki… w C5 jestem drugi! Wystartowało nas trzech, ktoś tam ma DNS, czy DNF…

Niedziela i jazda na czas: 5 km. no to teraz się okaże! Ekipa rozgrzewa się na trenażerach, ja „ubogi krewny”, jadę na trasę, jeszcze nie jest zamknięta dla samochodów, ale przejeżdżam 2 razy. Nogi bolą po wczorajszym, będzie ciężko! Początek jest pod górę i oczywiście pod wiatr… nawrót i w dół, prędkość około 50 km/h, czyli średnia może być wysoka!
Czekam na start… wiatr trochę się uspokoił, startuje pierwszy, przede mną jedzie samochód z fotografem, będą fajne zdjęcia! Nie powtarzam błędu z zeszłego roku, gdy wystartowałem zbyt mocno i potem brakło mi sił, jadę na małej tarczy z przodu, mimo to jest 30-36, oczywiście zaraz większy podjazd i 25-27, nie jest źle, daję radę, jeszcze kilometr, 500 metrów, jest nawrót… stoi wolontariuszka z chorągiewką i coś krzyczy… miałem ją minąć z tyłu? Niepotrzebnie zwalniam, a w cholerę! Najwyżej mnie zdyskwalifikują, przecież się nie wrócę!
Teraz w dół, naprzeciwko widzę zawodników, którzy startowali po mnie, już ktoś jest wyprzedzony — oby mnie to nie spotkało! Napieram, jest najlepszy kibic tych zawodów… pochylam się mocno, by zmniejszyć opór powietrza, podnoszę głowę żeby skontrolować sytuację i nagle widzę jakiegoś pajaca z rowerem wychodzącego na trasę! Nawet nie wiem co wrzeszczałem, ale poskutkowało — zdążył uciec!

Do mety kilkaset metrów, napieram ile mogę, META… płuca chcą wyskoczyć gardłem, czas spłacić dług tlenowy, jadę powoli w dół, oczywiście zapominam o liczniku… wracam na metę, jeszcze nie ma wyników, czekamy, po pewnym czasie przychodzi Adam: „wygrałeś”! Pierwszy Piotr jest poza zasięgiem, to członek kadry, jedzie na paraolimpiadę.

Za rok spotkamy się znowu, już zapowiadamy wojnę!”

Wynik?

Wyścig ze startu wspólnego: 2. miejsce, czas: 1:53:02
Czasówka: 2. miejsce, czas: 9:19.29.

Nie trzeba sprzątać. Marek pozamiatał!
...

View on Facebook

2 weeks ago

Fenix Tychy

Hej,

niestety jutro Tempo 30 odwołane z przyczyn pogodowych.

Jesienią i zimą pogoda coraz rzadziej będzie sprzyjała wspólnym treningom, dlatego ustalmy, że Tempo 30, jak i zresztą niedzielne ustawki, będzie organizowane jedynie, jeśli ogłosimy to na Facebooku jako wydarzenie.

Liczymy na ładniejszą niedzielę - być może wtedy uda się razem pojeździć😉
...

View on Facebook

4 weeks ago

Fenix Tychy

W niedzielę, 15 września, odbył się kolejny już wyścig kolarski o puchar wójta gminy Suszec. Jako nasi reprezentanci wystartowali w nim Marcin i Grzegorz Burzawowie.

Marcin pokazał, że po pechowych startach w Rybniku, a wcześniej w Pętli Beskidzkiej, jest w doskonałej dyspozycji — zajął 3. miejsce w swojej kategorii wiekowej, jadąc ze średnią niemal 40 km/h. Grzegorz natomiast zajął 11. lokatę.

Gratulacje, panowie!
...

View on Facebook

1 month ago

Fenix Tychy

Ustawka Fenixów 1 września

Piękna słoneczna pogoda zachęciła kolarzy do wstawiennictwa ❤️. Wczorajsza zapowiedź alpejczyków że stawią się dzisiaj na trasie na Płazę, odbiła się powszechnym popłochem 😬 wśród Fenixów. Owocem tego była propozycja trasy alternatywnej na Bukowno w którą odbiło 3/4 🚴🏼‍♀️.
Alpejczycy pokazali pazur średnia 34km/h, średnia z trasy Bukowna blisko 32km/h żar lał się z nieba , a pot strumieniami.
Wszyscy zdrowo wrócili do domu czego nie można powiedzieć o uczestnikach tyskiego półmaratonu.
Zwierzęta nie biegają w upale, ludzie są „mądrzejsi”. 🥴
...

View on Facebook